Trzeci maj, prawie raj
Opublikowane: 02/05/2011 Filed under: Uncategorized 5 Comments »
Tak się złożyło dość szczęśliwie, że wino wybrane na trzeci z Winnych Wtorków świetnie się wpisuje w klimaty długoweekendowo-grillne, o których w poprzedniej notce się rozpisywałem. To jest butelka którą pije się świetnie (nawet jeżeli nie jest do końca w moich klimatach), która zda się bardzo użyteczną i do lekkiego jedzenia, i jako aperitif, najlepiej na świeżym powietrzu. A zarazem nie jest to wino skłaniające do jakichś szczególnych deliberacji, nie ma w nim nic kontrowersyjnego, żadnego zadziora, ono się chce podobać i może się podobać wszystkim – z tym, że w tym wypadku jest to zaleta, nie wada.
Co do detali technicznych, to mamy do czynienia z mozelskim Rieslingiem Zeltinger Himmelreich Kaibnett 2009 od Markusa Molitora – lekkim , codziennym winem w klasycznym niemieckim stylu fruchtig. Kolor ma jasnosłomkowy, z zielonym refleksem, pachnie z początku naftą, potem chlebową skórką, wreszcie białymi kwiatami i delikatną perfumą. Usta rozwijają ten ostatni wątek, owocowo-kwiatowy, w słodkim ujęciu, cukier resztkowy jest tu wyraźny i to on tworzy delikatną strukturę, przy alkoholu bardzo niskim, ledwie 10,5%. To jest wino lekutkie, buduarowe i przymilne.
Gdyby mnie ktoś spytał o bardziej prywatna opinię, to się skłaniam raczej ku Rieslingom budowanym na kwasowości i mineralnej głębi, jakie robi teraz gros Niemców oraz Alzatczyków, ale potrafię też docenić bezpretensjonalność i żywiołowość tej oldskulowej wersji mozelskiej, Molitorowej. Oby nam kolejne Winne Wtorki obrodziły winami równie interesującymi, z bliskich nam siedlisk… So long, Australio!
Inni uczestnicy Winnych Wtorków piszą tak:

“Lekkie, codzienne wino” – ale chyba 59 zł kosztuje?
Mnie kanałami półoficjalnymi ciut mniej – ale nie zmienia to faktu, że powinno kosztować tak ze 30… Myślę, że to kwestia popularności Molitora.
No tak Kuba, ale nie odniosłeś się do ceny. Uważasz, że warte tej ceny?;)
Odpisałem powyżej Wojtkowi że powinno kosztować ze 30 zł według mnie… Ja dałem 46 i nie czuję się jakoś strasznie stratny, ale już 55-60 to jest za dużo za tę butelkę…
Kurcze, jakoś chyba ze mną ostatnio nie najlepiej jest…:/ zupełnie tego nie zauważyłem. Sorry za zamieszanie…